Gothic Roleplay


Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samotnik

#1
Niedawno do Kolonii trafił nowy skazaniec. Człowiek wysoki i chudy, niezwykle żylasty i blady. Różnił się od innych skazańców nie tylko swoim wyglądem, ale też i zachowaniem. Był niezwykle pogodny i przyjacielski, uśmiechał się do wszystkich i szanował każdego. Nie szukał zwady, starał się unikać sprzeczek i kłótni. Swoje prawdziwe imię zdradził nielicznym skazańcom, innym przedstawiał się jako "Samotnik", lub podawał wymyślone imiona. Takie podejście oczywiście ściągnęło na niego podejrzliwe spojrzenia...


Część 1 - Pierwsze Wrażenia

Trafiwszy do Kolonii, pierwszym co ujrzałem było, cóż... Jedna wielka burda... Z tego, co mogłem zrozumieć, chodziło o jakieś waśnie między bandami. Od razu zrozumiałem, że kontakty z tym towarzystwem muszę ograniczać. Nazywali ich "Szkodnikami". Piękna nazwa nie powiem. 

[Obrazek: 0lRteTs.png]

Muszę przyznać, że spotkało mnie chyba więcej dobrego niż większość z innych świeżaków. Dostałem kilof, ofertę pracy, parę dobrych rad. Mimo tego co słyszałem, nikt na przywitanie mnie nie obił, nie zabrali mi pierwszego urobku, nie zostałem zrzucony z tamy. Zaskoczyła mnie wieść, że walutą obracającą handel jest ruda - ale po zastanowieniu uznałem, że to dość sensownie. A pomyśleć jak droga była ona poza tą Barierą. Pierwsze dni mijały spokojnie, zdołałem jakoś przetrwać i nauczyć się nieco o tym miejscu.

 
[Obrazek: wmgsfWb.png]

Nowy Obóz - bo własnie tu trafiłem, był ostatnim z "obozów", który przetrwał próbę czasu. Mówiono mi o Starym Obozie i Obozie na Bagnach, które się porozpadały. Pełnych ich historii nie znam, ale postaram się dowiedzieć. Wracając - Nowy Obóz rządzi się dość swobodnie. Na jego czele stoją Magowie i Najemnicy, a człowiek o imieniu Lee jest praktycznym jego przywódcą. Jeżeli się nie mylę, to sam Generał Lee, wielki człowiek, o którego procesie wieść dotarła nawet do mojej chatki. Pod nim stoi Lares - przywódca "szkodników". Ci dzielą się na bandy - i to jest już jakaś porażka. Skupiają się oni bardziej na własnym zysku niż dobru obozu. Żrą się między sobą jak głodne psy, przez przypadek gryząc raz na jakiś czas niewinnych dookoła. Nie mówię oczywiście, że wszyscy z nich to jakieś potwory. Spotkałem paru, na przykład Kurta, którzy rzeczywiście okazali się być bardzo mili. Najniżej stoimy my - krety, świeżaki, zbieracze. Latamy w obdartych szmatach szukając rudy czy jedzenia.

[Obrazek: Ej0o4xU.png]

Poza nimi są też resztki Obozu Śniącego. O nich nie wiem zbyt wiele, ale z pewnością posiedzę z nimi trochę czasu i poznam całą ich historię. Mają obóz schowany w cieniu gór, za głównym jeziorem. To niezwykle ciekawi ludzie. Bardzo życzliwi - brodaty myśliwy, którego imienia nie pamiętam, dał mi za darmo materiały. Do czego mi te materiały, spytacie? Ha, to też niezła historia.

[Obrazek: 4UNlsDc.png]

W kopalni zagadałem się z pewnym kretem - rudym i bladym, na imię mu było Dagonet. Chwile pogawędziliśmy, zeszło nam na tematy związane z myślistwem. Okazało się, że kret ów zna szkodnika imieniem Markus, który może skorzystać z mojej pomocy. Znam się przecież co nieco na łuczarstwie, jak i na wielu rzeczach. Żyjąc samemu, trzeba było sobie jakoś radzić. Poszukiwania Markusa spełzły na niczym, więc postanowiłem zrobić co innego. Zająłem się stworzeniem własnego łuku. Wiedziałem, że będzie to prowizorka, ale od czegoś trzeba zacząć. Uznałem, że prościej będzie mi przekonać rzemieślnika, że się na tym znam, po prostu pokazując mu moje dzieło.

[Obrazek: AVdo7rF.png]

 Łuk udało mi się zrobić, wystarczyło trochę pogłówkować. Ciężej było ze strzałami. Tu właśnie los splótł moją ścieżkę z owym myśliwym z Bractwa. Porozmawialiśmy chwilę i postanowił, że da mi kości na groty i skrzydła krwopijcy na lotki. Ten pomysł był tak szalony, że nie posiadałem się z radości. Od razu ruszyłem do roboty, i co? I efekty niedługo będą gotowe. Zobaczę, czy nadaję się na łuczarza, czy lepiej wrócić do kłusownictwa. Znaczy myślistwa... Chyba? W sumie nie wiem jak to jest tu traktowane... Niesamowita historia, mówię wam...
 
[Obrazek: fRSSmi4.png]

Tworzenie łuku i strzał
https://imgur.com/a/TuDd4am
https://imgur.com/a/E3OEUnm

OOC: Wszelkie pytania proszę kierować na PW, nie zaśmiecajmy działu <3
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#2
Część 2 - Poznania i doznania

Jakoś tak wyszło, że dotarłem w końcu do obozu Sekty. Okazało się, że są to chyba najmilsi z mieszkańców Kolonii, a po części także najmądrzejsi. Nie spotkałem co prawda magów, ale Strażnicy Świątynni wydają się być niezwykli. Ba! nawet ich nowicjusze zdają się bardziej rozgarnięci od szkodników. Całą noc spędziłem na słuchaniu opowieści jednego z nich Anktara,  a uzupełnił ją sam Gor Na Ghar, jeden z najlepszych strażników. To zgromadzenie wojowników jest odłamem większej całości - Wyznawców Śniącego. Okazał się on co prawda jakimś demonem, wspominali coś o jakichś zawirowaniach i tak dalej, ale nie zniechęca mnie to. Co bym dał, żeby trafić tu wcześniej. Wracając: dowiedziałem się nieco o Kolonii, o Świątyni i całym Obozie na Bagnie, daleko na wschód. Jeśli Bogowie dadzą, zawędruję tam i ja. Pragnę zobaczyć te marmurowe mury...

[Obrazek: BnvhCzI.png]

Mówiąc o Bogach, spotkałem ciekawie-nieciekawą parkę. Dwóch osiłków, najwyraźniej fanatyków Innosa, zagadało do mnie w Karczmie. Okazało się, że sporo podróżują i byli w stanie opowiedzieć mi co nieco o tajemniczym Starym Obozie, którego wieże widać czasem w oddali, przy dobrej pogodzie.  Jego historia kreuje się coraz bardziej tragicznie, lecz co było to było. Wiem jedno - nie zapuszczam się tam. Na razie! Dostałem od tych fanatyków naszyjnik z "kłem Innosa". Co prawda to zwykły wilczy ząb, ale tak czy inaczej - lubię takie ozdóbki.

[Obrazek: 9fBKXYC.png]

Karczma w obozie to niezwykłe miejsce. Spotykają się tam ludzie wszelakiego pokroju. Łowcy, kupcy, rzezimieszki, ludzie prawi. Chętni zarobku oraz ci oddani pracy. To tam skierowano mnie po raz pierwszy do Kurta, jednego z porządniejszych Szkodników. To dzięki niemu po raz pierwszy zdołałem zobaczyć coś więcej niż obóz.

[Obrazek: V8hHFAm.png]

Zbliżał się wieczór, akurat chodziłem po obozie, gdy Kurt ściągnął mnie i powiedział że szykuje się wyprawa po żelazo. Słyszałem o tym już wcześniej, spodziewałem się grupki kretów i dwóch, trzech szkodników. Tymczasem pod kuźnię zebrała się cała banda - Banda Liama. Jak każda inna - niebezpieczna i dbająca o własne interesy. Ruszyli z nami nie tylko jako eskorta, ale także jako pomoc - część z nich zabrała własne narzędzia.

[Obrazek: 2npiO2Q.png]

Gdy wyszliśmy z obozu bacznie zacząłem obserwować otoczenie. Robiłem to co zawsze gdy wychodziłem w nowy teren - badałem go. Oczywiście dużo nie zobaczyłem. Zmrok zapadł szybko, a i tempo marszu nie pozwalało na dokładne zbadanie zakamarków. Mijaliśmy tak więc wąwozy i kotlinki, Szkodnicy pozbywali się bestii, a ja uczyłem się otoczenia. Poznałem część żyjących tu gatunków - różniły się one nieznacznie od swoich pobratymców, jakich ja znałem. Ale tylko tak jak różni się duży biały kocur, od małej białej kotki. Na miejscu oczywiście spotkała nas praca, na moje - mordercza harówka. Mimo wszystko zarobiłem wtedy co nieco i odpoczywając w obozie mogłem snuć dalsze rozmyślania.

[Obrazek: nX7dxsR.png]

R o z m y ś l a n i a. Właśnie to zajmowało mi większość czasu. Myślałem gęsto i często, a o rzeczach rozmaitych. Najczęściej jednak zwyczajnie - o życiu, śmierci i zawiłym losie. Otóż, dla mnie Kolonia okazała się nie tyle karą, co niezwykłą okazją. Wręcz czułem przygodę, czającą się za każdym rogiem. Przypominałem sobie wszystkie opowieści i legendy, także te lokalne, opowiadane po karczmach i w chatkach leśnych - takich jak moja. Widziałem siebie nie jako Skazańca, a Odkrywcę, wysłanego na zbadanie nowego świata. Utwierdzałem się w tym przekonaniu, obserwując tutejszych mieszkańców. Nie obchodziła ich historia, legenda, magia... Zależało im na rudzie i przeżyciu. Nawet czcigodny Gor Na Ghar powiedział wprost: "Staramy się przetrwać". Rozumiałem to w tych ludziach, którzy spędzili tu tyle czasu... Ale ja zamierzałem być inny. I nadal zamierzam. Tak. Będę odkrywcą. Badaczem Doliny.

[Obrazek: zwKFexw.png]
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#3
Bardzo fajnie. PNy lądują na twoje konto Smile.
Odpowiedz

#4
Część 3 - Początki Kariery

Z tego wszystkiego zapomniałem o swoim łuku! Całe szczęście, wyszło mi coś! Nie jest piękny, ale działa i przy odpowiedniej konserwacji uda mi się coś z nim zrobić. Przynajmniej tak myślałem. Moje pierwsze polowanie nie poszło tak pięknie, jak sądziłem. Czy upolowałem? Może... Tak czy inaczej minę topielca na którego wyskoczyłem z  krzaków zapamiętam na długo.

[Obrazek: iB4k2Xa.png]

Gdy pewnego dnia odbywałem typowej dla siebie medytacje w karczmie, doszły mnie słuchy o jakimś kurierze i poszukiwaniach tablicy. Nie musiałem się dopytywać - temat był gorący w całym obozie. Szybko dowiedziawszy się wszelkich znanych szczegółów, osiągnąłem niemal euforię. Odnalezienie tego człeka, nie tylko otworzy mi większość drzwi w obozie, to jeszcze z pewnością dostanę jakąś zapłatę. Z drugiej strony... Z drugiej strony konkurencja może wzrosnąć, a zawistni przeciwnicy mogą się mścić... Trudno... Bez ryzyka nie ma zabawy. Tylko gdzie ja zacznę szukać tego człeka? Hm...A może? Tak! Dzięki ci Kurcie za tą wyprawę! Wiedziałem, że dobrze się rozejrzeć po okolicy z eskortą!

[Obrazek: u3vSxWn.png]

Wyruszyłem do ruin, które upatrzyłem sobie już na wyprawie z Kurtem. Na miejscu, cóż... Zachowywałem się jak prawdziwy odkrywca! Bez strachu pokonywałem kolejne przeszkody i wrogów. Ilu ja tam powaliłem orków, ich psów, wargów. Ba! Nawet smok... Dobra przesadzam. Na prawdę, to zapomniałem torby no i... No i będę musiał tam wrócić, ale za jakiś czas. Po powrocie wziąłem porządną kąpiel w jeziorze. Ygh, nie było mnie w końcu dzień, lub dwa...

[Obrazek: 6VDrdAA.png]

Wracając napotkałem myśliwego Olafa, który zaproponował mi pomoc i udzielenie paru rad. Obserwowanie go i słuchanie było niezwykle przyjemne. Człowiek ten zna się na rzeczy, a ścierwojada powalił w przeciągu sekund. Gdybym tylko ja był w takiej formie... Ale będę! Dla niego, dla Olafa. Chociaż... Lepiej dla siebie. Tak. Bo na pewno nie dla moich potwornych rodziców...

[img].png[/img]



Link do Akcji Polowania - https://imgur.com/a/UeYw0y5
Link do Nauki z Olafem - https://imgur.com/a/yhUQ9hX
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#5
Część 4 - Orkowie, architektura i stara kość...

Moja ponowna wyprawa do Areny Orków przebiegała pomyślnie. Znaną sobie już trasą wyruszyłem i na miejsce dotarłem bez większych przygód. Tym razem miałem ze sobą torbą i dokładny plan działania. Padało, więc skierowałem się do Sali Alchemika, strzeżonej przez Kamiennego Orka. Tam przeczekałem deszcz, w międzyczasie zastanawiając się i wypoczywając. Spakowałem do torby parę zwojów stamtąd i ruszyłem ku wyjściu. Wtedy, no przyznam się bez bicia - zesrałem się. W czasie gdy wylegiwałem się schowany w sali, okolicę zajęli orkowie. Cudem mnie nie odnaleźli, ale wyraźnie wiedzieli co robili. Wyglądali jakby... Czytali ślady? Potem rozstawili coś w rodzaju wart. Jak zdołałem uciec? Sam nie wiem. Zaryzykowałem i najwyraźniej się to opłaciło. Tak czy inaczej wykończony trafiłem do obozu. Boję się spojrzeć na zwoje i zobaczyć, że są zniszczone - albo co gorsza puste. Zrozumiałem jedno - samemu nie dam rady. Musiałem znaleźć kogoś, z kim mógłbym kontynuować poszukiwania, a potem niech mi tam - niech sam zaniesie tablice do magów, ale niech chociaż wspomni o mojej pomocy! Nie potrzebuje nagrody... Pragnę wiedzy, a jedyni ludzie, jacy mogą mi ją dać, to właśnie Magowie Wody...

[Obrazek: QHU3cmq.png]

W poszukiwaniu wiedzy tymczasem, musiałem się kierować do samego siebie. Doszedłem do niezwykłych wniosków - ruiny w tej krainie dzielą się na starsze i nowsze. Te nowsze są z pewnością ludzkim dziełem, postawione z czarnych, kamiennych cegieł. Są to różne umocnienia - wieże, mury czy sam zamek Starego Obozu. Drugie są bardziej tajemnicze. Zbudowane z wielkich, kamiennych bloków, nie do udźwignięcia nawet przez paru siłaczy. Moim zdaniem, i wszystko co dotychczas widziałem mnie w tym zdaniu utwierdzało, są to budowle Orków. Wiedziałem, jak bezsensownie to brzmi, ale to jedyne wytłumaczenie. Sama Arena jest zbudowana właśnie z takich bloków, a przecież widnieje tam wielki posąg orka. Albo więc Orkowie są, bądź też byli, o wiele bardziej inteligentni niż nam się wydawało, albo w tej dolinie żyła inna jeszcze rasa. Co więcej, to miejsce skrywa o wiele więcej tajemnic niż mi się zdawało. Widziałem zaledwie jedno z takich miejsc, a przecież w snach nawiedzały mnie wciąż obrazy odległych ruin, widocznych czasem  z obozu, majaczących we mgle na szczytach górskich. I jeszcze ten posąg...

[Obrazek: 6nL6p6d.png]

W międzyczasie, gdy odpocząłem już po wyprawach, zająłem się znowu polowaniami. Wyruszyłem znowu, uzbrojony dodatkowo w kościany szpikulec, który dostałem od mojego dobrego znajomego Kurta. Stwierdził, że będę testerem i da mi go za darmo, to ponoć jego własny wymysł. Przy bramie spotkałem niejakiego Drave'a, miły człek. Stwierdził, że chce się wyrwać z obozu, to pozwoliłem mu ruszyć ze sobą. Zajęliśmy się dwoma ścierwojadami i sprawdziłem na nich narzędzie od Kurta. O dziwo, sprawdził się niezwykle dobrze. Nie stępił się, kroił i dźgał idealnie. W ten sposób dostałem świetne narzędzie - które chciałem wykorzystać do skórowania zwierząt. Jeśli i do tego by się sprawdził, mógłbym zacząć zarabiać, co znaczy zdobyć lepszy sprzęt. W ten sposób dotarłem do farmy Andre, gdzie udało mi się przekonać go do urządzenia małej rzeźni. Zgodził się, pod warunkiem, że spróbuję zrobić z jej mięsa kiełbasę. Oj, dawno już niczego nie suszyłem, więc było ciężko. Ale tak czy inaczej zająłem się jedną z jego owiec, przy użyciu właśnie mojego Kościeja, bo takie miano nadałem szpikulcowi. Efekty, cóż... Postanowiłem poczekać jakiś czas, dać skórze i kiełbasie wyschnąć...

[Obrazek: JKv4aM6.png]


Polowanie z Drave'em - https://imgur.com/a/ojE6Vsf
Wyprawa v2.0 - https://imgur.com/a/IzLY6pv
Skórowanie i kiełbaskowanie - https://imgur.com/a/3KbFYpa
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#6
Część 5 - Regres = Progres

No więc, może moje poszukiwania nie poszły tak świetnie, jak mi się wydawało, ale nic złego z nich nie wynikło. Za to ile dobrego. Nauczyłem się wiele i przez dłuższy czas pozostawałem w obozie. Za to inni, latali jak głupi. Muszę przyznać, Obóz ogarnął duch awanturników. Mówię tu o ogromnej ilości wypraw - każdego pokroju ludzi. Szkodnicy, kreci, nawet bracia! Prawdziwe tłumy przechodziły przez bramę. Jednak, nie tylko tam siedziałem. Kręciłem się po całym obozie, zapoznałem się z wieloma nowymi ludźmi, paru świeżaków poprowadziłem i powitałem jako pierwszy.

[Obrazek: aEMoUYa.png]

Na samej bramie było zarówno nudno, jak i ciekawie. Głównie czekałem tam na wariatów, wracających do obozu z bestiami na ogonie. Paru takich uratowałem, za co potem dostałem nagrodę od łowców - Howka i jego towarzysza. Można powiedzieć, że warta na moim konarze była wręcz pracą. Dużo rozmawiałem z wychodzącymi i wracającymi. Dowiadywałem się wielu nowinek, jednocześnie pilnując obozu i działając na jego korzyść.

[Obrazek: FsBqLwR.png]

To właśnie przekonanie, doprowadziło mnie do rozmowy z Kurtem. Muszę przyznać, traktowałem go jak prawdziwego przyjaciela i wręcz mentora. Dał mi radę, bardzo długą, dokładną i rzeczową poradę. Przekonał mnie od razu - ruszyłem i na swojej drodze spotkałem Deana, łowce noszącego charakterystyczną zbroję z dziwnej skóry. Porozmawiałem z nim, odnośnie odważnego zadania jakiego się podjąłem. Poparł mnie i pocieszył, życząc powodzenia. Cóż, wtedy nie byłem taki pewny...

[Obrazek: RoXvACi.png]
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#7
Część 6 - Rutyna

Nic wyjątkowego nie działo się przez następne dni. Pierwszy zapał, jaki ogarnął mnie dzięki namowom Kurta opadł. Znowu powróciłem do mojej ochotniczej warty i przewodnictwa świeżaków. Pewnego ranka przypomniałem sobie o kiełbasie Andre. Poszedłem i sprawdziłem ją - wyglądała dość nieźle, chociaż ostało się jedno pęto. Reszta pękła pod wpływem temperatury i zbyt długiego pozostawienia samym sobie. Posprzątałem po sobie, po czym uznałem, że muszę zrobić jej więcej. Upolowałem kretoszczura, gdyż ich mięso wydało mi się idealne. Powtarzając ostatni proces, dodając parę unowocześnień, zrobiłem sporę pęto pysznej kiełbaski. Przypomniało mi to stare czasy, gdy ojciec przymuszał mnie do kradzieży owiec i potem razem ze mną zarzynał je za chałupą. Stary drań był może najgorszym co mnie w życiu spotkało razem ze swoją szurniętą żoną, ale nauczył mnie czegoś. Nie ma co...

[Obrazek: XcStDlc.png]

W końcu nadszedł moment, gdy udało mi się porozmawiać z Laresem. Było to ciężkie popołudnie - w okolice jego chaty ściągnął chyba cały obóz. To niesamowite, jak błahe sprawy ich tam ściągały. Gdy już przeczekałem owe tłumy i zdołałem wejść do środka, za mną wpadli szkodnicy. Usunąłem się więc w kąt chaty, nie mogąc nawet dopchać się do drzwi. Nie wiem ile tam przesiedziałem, ale byłem świadkiem typowych walk band i ich wyników. Ucieszyło mnie jak sprawnie zostali ukarani. Upewniło mnie to w moim przekonaniu - bandy to najgorsze, co spotkało ten obóz. Z Laresem pomówiłem w mojej sprawie, ale mnie odprawił. Dał mi tylko nadzieję - której postanowiłem się ucapić i trzymać z całych sił.

[Obrazek: JLDDZCg.png]

Zdobyłem też nowy łuk prosto z rąk Markusa - niesamowitego łucarza. Jak to bywa, musiałem go wziąć na przetestowanie. Przy okazji trochę samemu poćwiczyłem. Najpierw na sucho, na truchle ścierwojada - potem zaś w lesie, na prawdziwej zwierzynie. Zdobyłem go układem, musiałem się spłacić - wilczą skórą. Ruszyłem więc na wilka. Bałem się, muszę się przyznać. Wilk to nie byle kretoszczur czy ścierwojad, ale z nową bronią czułem się mimo wszystko lepiej. Odnalazłem starego zwierza, trzymającego się na uboczu. Łuk spisał się bez zarzutów, więcej zepsułem ja sam. Raniony, ale szczęśliwy zająłem się zwierzakiem, a to co z niego mi wyszło - zostawiłem schowane w jednym z obozów. Czułem się naprawdę dumny, nie bacząc na to czy moje małe polowanie przyniesie mi pożądane łupy.

[Obrazek: 8quYGHM.png]

Trening i polowanko: https://imgur.com/a/d5QZ7iP
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz

#8
Część 7 - Zadania

Szybko wróciłem po moje wilcze dzieła. Udało się! Byłem niezwykle szczęśliwy. Otwierała się przede mną nowa droga - wiedziałem, że teraz zdołam zarobić na siebie i przetrwać. Nowy łuk spisywał się doskonale, a czapka... Cóż... Myśliwi byli pod wrażeniem, kreci jej zazdrościli. Czyli wszystko zgodnie z planem. Zacząłem znowu wychodzić z obozu, wracając podrzucałem chłopakom skóry i mięsa. Jedyne czego mi brakowało, to porządny pancerz, ale z tym zgłosiłem się już do Aldana. Obiecał mi pomóc, jeśli dostarczę skóry. Oczywiście, w ten sposób zarobiłem na siebie i dałem mu możliwość tworzenia pancerzy dla innych. Czułem się naprawdę dobrze w obozie i jedyne czego żałowałem, to że nie noszę niebieskiej chusty.

[Obrazek: rRQZ27R.png]

W czasie wolnym od rozmyślań i łowów, zapoznałem się z kretem o imieniu Arentest. Szybko się zaprzyjaźniliśmy i odnaleźliśmy wspólny cel - zostać szkodnikiem. Ten cel poprowadził nas tropem kradzieży w karczmie. Była to głośna sprawa, a jej sprawców wciąż nie znaleziono. Obejrzeliśmy karczmę i rozmówiliśmy się z Andersenem - swojego rodzaju oberżystą. Skierował nas do Laresa, był dość nerwowy w całej sprawie. Ciekawe, czy gdyby przeszukać całej karczmy, nie odnalazłoby się delicji schowanych gdzieś za szafą... Tak czy inaczej, ja postanowiłem czekać na Laresa i od niego dostać informacje, zaś mój towarzysz ruszył w obóz, szukając języka.

[Obrazek: nzM8QYD.png]

W ten oto sposób trafiłem pod dom Laresa, gdzie siedziałem dłuższy czas. Czekałem na wolną chwilę, w której będę mógł na spokojnie z nim pogadać. Nic takiego nie miało miejsca - ciągle i ciągle schodzili się do niego kolejni. Gdy już przysypiałem na murku, zauważyłem Kurta i Rogana - dwóch moich dobrych znajomych - idących w moją stronę. Zdjęli mnie z góry i wręczyli mi - niebieskie szaty szkodnika! Nadzieja, jaką dał mi Lares została spełniona - oni to bowiem wstawili się za mną i przekonali go aby spełnił moje życzenie - przyjęcie mnie w szeregi obozu. Wtedy właśnie zrozumiałem - zaczynam nowy etap przygody, nowy rozdział, stawiający przede mną jeszcze większe wyzwania... Nieźle się bawiłem, przy tym wszystkim...

[Obrazek: 3is4Ajv.png]

Rozpoczęcie questa i pierwsze rozmowy: https://imgur.com/a/PsrRIJE
[Obrazek: nt8W9qg.png]
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

Forum software by © MyBB 1.8.20 Theme © iAndrew 2016