Gothic Roleplay


Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dzieje Caspara

#1
[Obrazek: casparek.png]

Epizod 1:Kościany turniej ze szkodnikami!
[Obrazek: rozdzialka.png]
[Obrazek: kosteczki.png]
Pierwszy dzień Caspara w Kolonii Karnej obfitował w nielada widowisko, jakim niewątpliwie była gra w kości. 
Wszystko odbywało się w karczmie Liama, pod wieczór. Zaczęło się od spontanicznego pomysłu Jeffroy'a, który uśmiechając się do Claude'a, przedstawił zasady, brzmiały one tak:
Cytat:
  • Wpisowe to 10 bryłek rudy,
  • Każdy gracz rzuca kostką(szcześć oczek),
  • Wygrywa gracz, którego suma oczek będzie równa 9, lub też najbliższa tej cyfrze,
  • Wyrzucenie sumy oczek większej niż 9 równa się z przegraną,
  • W przypadkach, gdy gracze osiągną taką samą sumę oczek, następuje dogrywka, do momentu, aż któryś nie wygra,
  • Każdy gracz musi rzucić minimum raz, reszta rzutów jest fakultatywna(nieobowiązkowa).
Wszyscy postawili bryłeczki na stół, Jeffroy zgarnął całość do sakwy, i rzucił kościami, i po dwóch rzutach odpadł, uzyskując zbyt duża liczbę oczek. Natychmiastowo powędrował do lady, aby zapić smutki alkoholem. Następny w kolejce do rzutu był Hendrik, który po trzech rzutach uzyskał liczbę oczek równą 8. Oddał on kości Claude'owi, który również wyrzucił 8. Następnie kości powędrowały do Timmy'ego, który(zaskakująco) również wyrzucił łącznie 8 oczek. Caspar zaś w trzech rzutach uzyskał liczbę oczek łączną 10, a więc odpadł z automatu. Dalej wszystko toczyło się równie powoli co na początku, po dwóch dogrywkach całość stawki zgarnął kowal Hendrik, wyrzucając łącznie 9 oczek. Potem wszyscy uradowani, lub mniej uradowani rozeszli się z karczmy, życząc sobie dobrej nocy.

Cytat:Osoby uczestniczące w wydarzeniu:
Caspar
Jeffroy
Timmy
Claude
Hendrik



Epizod 2: Praca w kotle, pogawędki przy ognisku, burdy!
[Obrazek: rozdzialka.png]
[Obrazek: kopalnia.png]
Kolejny dzień w Kolonii Karnej, przyniósł Casparowi sporo niespodzianek. Pierwszą z nich, było spotkanie staruszka - Pas'a, tuż po wyjściu z chaty. Ów staruszek okazał się być swego rodzaju "zarządcą" kopalni i po krótkiej rozmowie z Casparem, zaprosił go do pracy w jego towarzystwie. Podróż do Kotła trochę trwała, ale minęła im na zabawnych rozmowach o tutejszych realiach. Na miejscu, Pas zaopatrzył młodzieńca w kilof i wydobycie rudy ruszyło pełną parą. Po pracy Casper zdecydował się na krótką drzemkę..
[Obrazek: x7AK6u0.jpg]
Wracając z kopalni, Casper spotkał grupkę rozmawiających ludzi, tuż przy bramie wyjściowej. Okazało się, że jeden z nich(noszący na głowie kaptur) to myśliwy Thornwal, oraz kopacze Rymcim i Doran. Chłopaki zgarnęli się z Thornwalem do jego chaty poza obozem, i zajadając się mięsem ze świeżo upolowanego kretoszczura opowiadali sobie historie o tym, w jaki sposób trafili do KK. Potem Caspar wyruszył sam, popracować nieco w Kotle.
[Obrazek: bitkaa.png]
Caspar krótko pracował w kopalni, ponieważ zrobił się głodny. Praca mimo tego, że była krótka, to obfitowała w zawieranie nowych znajomości. Podczas kopania poznał on m.in: Snejt'a i Arthyen'a, z którymi potem wyruszył w drogę powrotną do obozu, a konkretnie do karczmy, aby coś przekąsić. Mijając wyjście z kotła, cała trójka dostrzegła walkę, między dwoma mężczyznami. Casper powstrzymał się od interwencji, aż do momentu, kiedy cała sytuacja się wyjaśniła. Staruszek Helfbrick, który był obecny przy całej sytuacji, wyłuszczył, iż ten większy łachmyta, o imieniu Halwer, rzucił się na biednego Darryll'a, ponieważ ten "zajmował za dużo miejsca w przejściu". Casper zacisnąwszy pięści postanowił własnoręcznie wymierzyć sprawiedliwość oprawcy. O dziwo wszyscy zebrani podążyli za nim, podążając za śladami oprycha. Dopadli go tuż przed wejściem do kopalni i otoczyli, Caspar oznajmił mu:

Cytat:No, tłuścioszku, albo przepraszasz kolegę, którego pobiłeś na kolanach, albo obskakujesz wpierdol, co wybierasz?
[Obrazek: mqTcb57.jpg]
Oprych jednak nie dawał za wygraną, chciał się "napierdalać" jeden na jednego z Casparem. Caspar jednak nie był głupi, wiedział bowiem, że w bezpośrednim starciu nie miałby szans, nie omieszkał oznajmić tego napastnikowi, który, po przeliczeniu swoich przeciwników(było ich 7 łącznie z Casparem), postanowił dać nogę do kopalni. Tam zaszył się gdzieś w tunelach, niestety nikt go nie znalazł. Caspar zyskał wdzięczność Darrylla, jak i szacunek wobec innych członków wydarzenia. Młody monterczyk powiedział, że trzeba trzymać się razem - wszyscy przytaknęli i jak jeden mąż ruszyli w kierunku obozu.


Tam jednak czekały na nich koleje niespodzianki. Ledwo weszli do obozu a zostali zatrzymani przez krępego mężczyznę, ze słomianym kapeluszem na głowie, oraz naszyjnikiem w kształcie czaszki na szyi. Ów męzczyzna, jak się później okazało, miał na imię Shanks i stał on w asyście swojego przyjaciela, niejakiego Leonardo. Shanks chciał odkupić kilof od Caspara, a kiedy ten odmówił, został zwyzywany od "trolozwisów". Caspar przełknął jednak obelgi i zaczepki mężczyzny, a na odchodne rzucił tylko:
Cytat:Prędzej wsadzę Ci ten kilof w dupę niż Ci go sprzedam, pizdo
Shanks nie wytrzymał, wyciągnął krótki miecz i ruszył na Caspara. Na szczęście, monterczyk miał przy sobie swoich druhów, którzy pomogli mu rozbroić i przygwoździć do ziemi agresora. Caspar stwierdził, że tak tego nie zostawi i chcąc wynagrodzić sobie trudy podróży, zaczął rozwiązywać naszyjnik na szyi mężczyzny. Skutecznie powstrzymał go przed tym drugi zbir - Leonardo, który grożąc pikowaną pałką pozbierał swojego oszołomionego przyjaciela z ziemi. Monterczyk mimo gniewu przeprosił Shanksa, który niechętnie ścisnął jego dłoń. Reszta grupy rozeszła się, a Caspar wraz ze Snejtem, ruszyli do karczmy. Już na wejściu Caspar dostrzegł wzrok jakiegoś łachmyty. Po chwili ten zbliżył się do niego i delikatnie trącając go w ramię powiedział, że ma sprawę. Caspar zaciskając zęby odwrócił się na pięcie i ze stoickim spokojem zapytał:
Cytat:No, czego potrzebujesz?
To było nie do pomyślenia, ów gbur również potrzebował kilofa. Caspar tym razem zażartował, że za 100 bryłek chętnie odstąpi go mężczyźnie. Ten drugi jednak nie do końca był z tego powodu zadowolony, bowiem zaczął się wygrażać, że sam zabierze sobie ten kilof. Po około minucie wzajemnego odgrażania się i obrzucania się błotem, Caspar - nie chcąc niszczyć karczmy Liama, postanowił usiąść i rzucił na odchodne:
Cytat:Jak już skończyłeś szczekać to wypierdalaj stąd.
Chyba niespodzianką nie będzie, jeśli powiem, że łachmyta nie wytrzymał i rzucił się z zaskoczenia na Caspara, celnie kilkukrotnie punktując go w twarz. To była jednak tylko chwila wyższości bandziora, bowiem Caspar otrząsnął się i celnym podbródkowym, powalił na ziemię agresora. Po raz kolejny postanowił zagarnąć sobie dobra materialne schowane w kieszeiach napastnika, ale i tym razem nic nie znalazł. Do karczmy zlecieli się ludzie, zrobiło się tłoczno. Niedoszły agresor podniósł się ospale z ziemi i zaczął się wygrażać, wtem podszedł do niego nie kto inny, jak Shanks(z którym Caspar bił się przed pójściem do karczmy) i przyłożywszy mu miecz do gardzieli, kazał mu wypierdalać. Bandzior uciekł w popłochu z karczmy, a Caspar mógł w spokoju się napić i coś zjeść.
Cytat:
Osoby biorące udział w wydarzeniach:
Caspar
Snejt
Arthyen
Pas
Thornwal
Rymcim
Doran
Helfbrick
Halwer
Darryll
Shanks
Leonardo




Epizod 3: Wielka wyprawa!
[Obrazek: rozdzialka.png]
[Obrazek: przepowiednia.png]
Snejt wraz z Casparem zawędrowali do Obozu Bractwa, gdzie przywitał ich nowicjusz Dared. Po krótkiej konwersacji, zaprosił on mężczyzn na seans przepowiadania przyszłości, zgodzili się - oboje. Dared polecił im się odsunąć, co obydwoje pospiesznie uczynili. Nowicjusz wpadł w trans i zaczął wypowiadać słowa przepowiedni:
Cytat:
Ohh, Ścierwojad...
Górska ścieżka, zbocze...
Ahh...Jaskinia, pustaaaaa...
Nie jesteście sami, jest z wami ktoś w błękicie.
Minęliście tę jaskinię i idziecie dalej.
A cóż to? Kamienny...
Kamienny grobowiec?
Zło od niego bije...
Ugh..tam czyha śmierć
Po przepowiedni, mężczyźni podziękowali Daredowi, który przemęczony transem, udał się na spoczynek. Caspar, wraz ze Snejtem stwierdzili, że jeżeli w tej przepowiedni jest chociażby ziarnko prawdy, to mogą na tym nieźle zarobić. W końcu kto nie chciałby kupić jakichś starożytnych artefaktów. Jednakże, będąc realistami, sami we dwójke ledwo daliby radę ścierwojadowi, a co dopiero jakimś wilkom, czy nie daj Boże szkieletom. Wzięli sobie do serca słowa przepowiedni, o trzeciej osobie w "błękicie", chodziło pewnie o jakiegoś szkodnika, ale nikt o zdrowych zmysłach nie wybralby się na wyprawę ze szkodnikami, którzy pewnie przy końcowym rozrachunku łupów, skroili by, o ile nie zabili Snejta wraz z Casparem. Toteż skazańcy postanowili się udać do innego "błękitnego" rycerza, a konkretnie do Cor Angara - który przecież też nosi podobny pancerz, bliżej mu co prawda do ciemno-niebieskiego, ale kto by na to patrzył, przepowiednie można przecież interpretować na wiele sposobów. Zmotywowani kopacze zagaili więc Lorana - jednego ze strażników świątynnych, on zaś, zaintrygowany propozycją, poprowadził ich do Gor na Ghar'a, który zdecydował się ich wysłuchać.
[Obrazek: mBvaPJf.jpg]
Ghar ku wielkiemu zdziwieniu przystał na propozycję mężczyzn, pod kilkoma warunkami, m.in: jeżeli uzna, że jest zbyt niebezpiecznie, to zabiera bezwględnie swoich ludzi i wracają do obozu. Loran zarządał zaś, aby Snejt wraz z Casparem szli krok w krok z nimi w pierwszej linii, gotowi do ataku, a nie migali się od obowiązków. Zgoda została przypieczętowana, Gor na Ghar polecił mężczyznom odejść, i zapewnił, że gdy zbierze grupę ekspedycyjną, to sam ich znajdzie. Mężczyźni rozeszli się, każdy w swoją stronę. Snejt, jako, że był niesamowicie zmęczony - poszedł się położyć, zaś Caspar przysiadł na mostku, oczekując na moment, w którym Ghar oznajmi, że mogą wyruszać.
[Obrazek: Jk5mcjU.jpg]

 C.D.N

Cytat:
Osoby biorące udział w wydarzeniach:
Caspar
Snejt
Ghar
Loran
Dared
OOC:
Jeżeli ktoś to przeczytał to jestem cholernie wdzięczny, bo ciężko było skompletować same screeny, nieco je obrobić(co by to ładnie wyglądało), a co dopiero napisać post(jestem informatykiem, nie humanistą - wybaczcie mi błędy). Temat będzie aktualizowany w kolejnych postach. Mam nadzieję, że mimo mojego topornego i prymitywnego języka taka forma "wydarzenia" się przyjmie. Wink

PS: Prosiłbym administrację o zniesienie, bądź zwiększenie limitu obrazków, bowiem pierwotnie ten post zawierał ich 13, a z powodu limitu równego 10, musiałem wyrzucić 3 obrazki :/
Odpowiedz

#2
(05-13-2019, 10:50 PM)Chill napisał(a): [align=center]
Cytat:
  • Każdy gracz musi rzucić minimum raz, reszta rzutów jest obligatoryjna(nieobowiązkowa).

https://pl.wiktionary.org/wiki/obligatoryjny
Odpowiedz

#3
Dzięki, wybacz. Sam nie wiedziałem, że to oznacza coś odwrotnego. Jak widać, człowiek uczy się całe życie. Poprawione.
Odpowiedz

#4
"Tam zaszył się gdzieś w tunelach, niestety nikt go nie znalazł." Zmień to, bo czuje się urażony. Nie zgubiłem go, a wręcz przeciwnie tylko zaczął sobie wymyślać bronie na /do, których nawet nie miał w EQ. ;v
Odpowiedz

#5
Zgodnie z tematem traktującym o opisywaniu wydarzen w tym dziale przyznajemy Twojej postaci 7 punktów nauki. Możesz się zgłosić po odbiór do któregokolwiek Mistrza Gry tj. ja, Lazar, Panda.

Tym samym zachęcamy serdecznie do pójścia w ślady Chilla, bo my to widzimy i wynagradzamy taką kreatywność i realizowanie swojej postaci. Smile
Odpowiedz

#6
Łoo patrz halinka, to ja na czwartym screenie, ten z prawej, jak młody jeszcze byłem i szalony, ehehe. Estetyczny i przyjemny post. Btw. zmieniłem sobie trochę tą siwiznę, gdyż w sumie moja postać (Halfbrick) nie miała być aż tak stara jak ona sugerowała.
Odpowiedz

#7
[Obrazek: dbd261116c.png]
[Obrazek: dbd25646c6.png]
Zbieranie strażników przez Gor na Ghar'a trwało zdecydowanie zbyt długo, Caspar stał już od kilku godzin, przestępując z nogi na nogę w obozie Bractwa.
Można powiedzieć, że wyprawa jeszcze dobrze się nie zaczęła, a on już zionął gniewem, z drugiej strony ciężko mu się dziwić, skoro już na szczeblu organizacyjnym zaczęły występować problemy. Młody monterczyk odpiął swoją nowo kupioną torbę(swoją drogą srogo za nią przepłacił) i gdy już miał sięgać po pieczony kawałek soczystego mięska, usłyszał stukot zbroi, ktoś się zbliżał. Caspar czuły jak zawsze, podniósł nieco wzrok spod kaptura i dostrzegł nadchodzącego Gor na Ghar'a w asyście strażników. Nareszcie! - pomyślał sobie skazaniec. W końcu mogli wyruszyć, zapiąwszy klamrę od torby, spojrzał wymownie na Ghar'a, ten powstrzymał go gestem ręki i kiwając głową odrzekł:
Cytat:Wyruszamy, Casparze!

[Obrazek: dbd2d628ff.png]
Wymarsz ludzi z Bractwa w towarzystwie Caspara, Arthyena, oraz Snejta wzbudził spore zainteresowanie u pospólstwa. Wokół głównej bramy zebrało się kilku skazańców żywo wypytujących dokąd kieruje się ta ekspedycja. Jedyne co usłyszeli z ust Caspara, to to, że wybierają się na polowanie na chrząszcze. Po tych słowach wszyscy przekroczyli próg obozu. Niestety, tuż za bramą zaczęły się kłopoty..nowicjusz Dared, którego można by uznać za inicjatora tej wyprawy(przecież gdyby nie jego wizja, to nigdy by do tego nie doszło) gorzej się poczuł i ruszył wzdłuż górskiej ścieżki, chcąc uwolnić się od trajkotu ludzi.
Caspar, przedzierając się przez tłumy poszedł za nim. Po krótkiej rozmowie Dared wyraźnie powiedział, iż wszystko jest w porządku - po prostu musi odsapnąć, Monterczyk przytaknął i pokornie zszedł w dół ścieżki, jednakże mijając po drodze swojego kompana - Snejta, polecił mu zostanie z nowicjuszem, tak na wszelki wypadek, ot co. Chwilę później do Caspara, dołaczyła reszta ekipy i wszyscy jak jeden mąż ruszyli wzdłuż ścieżki.

[Obrazek: dbd2ed6054.png]
Gdy wszyscy zrównali się ze Snejtem i Daredem, to okazało się, że jednak nowicjusz nie czuł się dobrze, jak się zarzekał. W sumie to w ogóle nic nie czuł, bo zemdlał. Ghar zgromił Snejta wzrokiem, pytając o to, co się stało. Widać było, że mu nie ufał, Snejt błyskawicznie odparł, że ten, uskarżając się na ból głowy nagle zemdlał. Ktoś z Bractwa przyklęknął nad Daredem, próbując go ocucić. Udało się, nowicjusz odzyskał świadomość i pobłądził po wszystkich zebranych wzrokiem. Ghar uspokoił go i spojrzawszy na czarnoskórego członka Bracta - Grevisa, wydał polecenie, aby oboje udali się do obozu. Dared próbował protestować, ale szybko został uciszony przez swoich kompanów. Ekspedycja szła dalej..

[Obrazek: dbd3560680.png]
Po kilkudziesięciu metrach wędrówki, ekipa natrafiła na jaskinię. Wejście było niemalże całkowicie zasłonięte przez ścianę roślinności, toteż nie można było dokładnie zbadać na pierwszy rzut oka, co znajduje się w jej wnętrzu. Caspar zbliżył się do Gor na Ghara i opierając rękę na jego ramieniu, oznajmił:
Cytat:Według Dareda ta jaskinia jest pusta, powinniśmy ją ominąć, to strata czasu.
O dziwo wszyscy zebrani przystali na tą propozycję i postanowili nie zapuszczać się w nieznane. Zamiast tego, podążyli dalej górską ścieżką ku nieznanemu...
[Obrazek: dbd38c7521.png]
Tuż po tym, jak przedostali się przez wąskie gardło wąwozu, ich oczom ukazał się kamienny krąg. W centralnym miejscu kręgu widniał kamień, a na nim szkielet. Caspar żywo powędrował ku niemu, kościotrup znajdował się w nienaturalnej pozie, leżał na brzuchu, z rękami wyciągniętymi przed siebie. Zupełnie jakby ktoś go ułożył w tej pozycji. Sądząc po mchu, który obficie obrastał kamień i pajęczynach na wejściu do groty, można było wywnioskować, że nikt nie odwiedzał tego miejsca przez długi czas, a sam nieszczęśnik na kamieniu jest reliktem przeszłości. Stanęli przed kręgiem, głos zabrał Gor na Ghar, który rozkazał dwójce swoich strażników: Tonisowi i Anamowi, przeczesanie pobliskich połaci terenu. Zwiadowcy ruszyli, reszta zaś miała cierpliwie czekać na ich powrót. Minęło może z dziesięć minut, a oboje zdyszanych zwiadowców ukazało się oczom członków ekspedycji. Caspar spojrzał na nich, następnie na Ghar'a - wiedział, że coś jest nie tak. Jeden z nich wydusił z siebie z trudem:
Cytat:W pobliżu są dwie jaskinie, w jednej jest cieniostwór, a w drugiej ogar.
W głowie Caspara uroił się ryzykowny plan, który zakładał penetrację obu pieczar, poprzez bezgłośne prześlizgnięcie się obok bestii, w grę wchodziło też ciche zaszlachtowanie potworów. Kiedy miał już coś powiedzieć, dostrzegł ciążący na nim krytyczny wzrok Gor na Ghar'a, który zupełnie jakby czytał w jego myślach powiedział:
Cytat:Nie idziemy do żadnej z tych jaskini, czy ta grota przed nami jest bezpieczna?
Zwiadowcy przytaknęli, Ghar ponowił:
Cytat:Aidan, wraz z Anakiem i Tonisem idziecie przodem. Reszta z tyłu.
Wszyscy w wyznaczonej kolejności kolejno pokonywali prowadzące w dół schody do krypty..

[Obrazek: dbd3d0ccd4.png]
Schody były częściowo zniszczone i śliskie od mchu, toteż trochę zajęło im zejście na sam dół. Ich oczom ukazało się wnętrze krypty, a w nim pentagram, po środku którego spoczywał na piedestale czerwony kamień emanujący dziwną, niebieską aurą. Caspar wyszedł nieco przed szereg, wraz ze Snejtem. Ghar powstrzymał ich stanowczym gestem ręki. Nakazał nikomu nie zbliżać się do pentagramu pod żadnym pozorem, a tym bardziej dotykania tego co znajdowało się w środku, czyli kamienia. Uwagę monterczyka przykuł trup, na pozór całkiem "świeży", znajdujący się po drugiej stronie pomieszczenia. Ghar znowu go wyprzedził, mówiąc: 
Cytat:Aidanie, sprawdź to ciało.
Strażnik ruszył przed siebie, skutecznie omijając przy tym pentagram. Gdy już znalazł się przy ciele, przykucnął i skutecznie przeszukał trupa. Nie znalazł nic poza kilkoma bryłkami rudy. Reszta, wraz z Casparem zaczęła rozglądać się po krypcie, szczególną uwagę przywiązując do symboli wyrytych w ścianach. Jednak żaden z nich nie znalazł w ów symbolach nic interesującego. Bogactwa też nie było widać, ani słychać. Caspar powędrował powoli w kierunku trupa i pochyliwszy się nad nim, przejechał dłonią po jego twarzy. Zamykając mu oczy i usta wymamrotał:
Cytat:Niech Innos ma Cię w opiece, kimkolwiek byłeś.
Następnie poprosił Snejta o pomoc, ten spojrzał na niego pytająco. Monterczyk odrzekł spokojnie:
Cytat:Łap go za nogi, ja biorę pod ręce, wynosimy go stąd. Trup nie trup, uczciwy pochówek mu się należy.
Jak powiedział, tak zrobił. Dzięki pomocy Snejta wyciągnęli trupa na zewnątrz i położyli go pod monumentalnym kamieniem. Po czym oboje wrócili do krypty, znowu ostrożnie stąpając po zniszczonych schodach. Powietrze w środku krypty stało się gęste, ciężko się oddychało. Mimo tego dało się odczuć chłód docierający do członków ekspedycji od strony kamienia. Caspar spojrzał na Ghar'a, ten ruszył głową w geście zrozumienia. To był znak, że trzeba się stąd zabierać jak najszybciej. Tak też zrobili, wszyscy po kolei wyszli z krypty, zażywając z ulgą świeżego powietrza Kolonii Karnej.
[Obrazek: dbd3f2fb65.png]
Zastała ich noc. Nie mieli wyboru, przecież każda minuta spędzona wokół tego przeklętego grobowca oznaczała co raz to większe niebezpieczeństwo. Ghar zdecydował, że zatrzymają się w wąskim wąwozie na linii Krypta - Obóz. Podróżowanie górskim szlakiem w nocy mogłoby się okazać zgubne. Tak też się stało, każdy, powoli, oglądając się uważnie, stąpał przed siebie.
[Obrazek: df43f0633f.png]
Ghar rozpalił pochodnię, blade światło oświetlało twarze wszystkich i wyraźnie raziło Caspara w oczy, dlatego zasłonił je delikatnie kapturem. Wszyscy byli zmęczeni, jako pierwszy położył się Anam, chłop był tak wycieńczony, że niemalże wtulił się w trupa, którego wcześniej oparł o ścianę Caspar. Snejt usnął na stojąco i po chwili opadł jak kłoda na ziemię. Na straży stanął nie kto inny jak Aidan. Każdy siedział i milczał, kiedy nagle rozległ się głos Aidana:
Cytat:Kim jesteś?! Czego tu szukasz?!
Ich oczom ukazał się krępy skazaniec z sierpem przy pasie, stojący przed Aidanem. Wyraźnie się bał i nie rozumiał co się dzieje. Caspar uspokoił Aidana i zaprosił go wraz z Gor na Gharem do schronienia się w wąwozie. Monterczyk opowiedział mu wszystko o dzisiejszej wyprawie i przestrzegł przed podążaniem tą drogą. Resztę wieczoru spędzili na spokojnych pogawędkach, zajadając się przy tym pieczonym mięsem przygotowanym przez Bractwo.
[Obrazek: dbd43aae24.png]
Nad ranem opuścili wąwóz, podążając w dół górską ścieżką, aż znaleźli się przed bramą obozu. Mijając jaskinię, Ghar zasugerował, że nie jest zadowolony z tej wyprawy, ponieważ nic ze sobą nie zabrali, stwierdził, że chciwość Caspara ich tu przywiodła na marne. Monterczyk poczuł się wyraźnie urażony, ale przełknął tą zniewagę i zarzuciwszy trupa na ramię, podążył dalej, aby pochować trupa. Wpierw jednak podziękował wszystkim za wyprawę. Po czym lekko niepocieszony złapał za łopatę i zaczął kopać dół, tuż przy ścieżce górskiej. Następnie zbił ze sobą dwa patyki i tworząc prowizoryczny krzyż, zatopił go w ziemi. Na sam koniec wyrył w drewnie nieopodal grobu napis - "Tu spoczywa nieznajomy, strzeżcie się kamiennego grobowca i nie podążąjcie tą ścieżką".

Cytat:W wydarzeniu wzięli udział:
Caspar
Snejt
Arthyen
Ghar
Aidan
Grevin
Dared
Tonis
Anak
OOC: Dziękuję jeżeli ktokolwiek to przeczytał. Starałem się jak najlepiej oddać klimat tamtego "mini-eventu" (myślę, że śmiało można to tak nazwać). Chciałem podziękować każdemu kto brał w tym udział, a w szczególności Sheergharowi, alias "PandaKamil" - Ghar za chęci w poprowadzeniu tego Wink
Opinie na temat wydarzenia, jak i wszystkiego innego znajdującego się w tym temacie mile widziane!
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

Forum software by © MyBB 1.8.20 Theme © iAndrew 2016